Przyjeżdżamy z własnym sprzętem. Na hali potrzebujemy tylko dostępu do wody i prądu.

Myjka wysokociśnieniowa z gorącą wodą. Gorąca woda rozpuszcza tłuszcz i zaschnięty szlam tam, gdzie zimna tylko go rozmazuje.

Wysokowydajny mobilny wózek ssąco-filtrujący do oczyszczania cieczy. Wciąga, filtruje i zlewa do mausera w jednym przejściu.

Do punktów smarnych wtryskarek i robotów — równomierna dawka smaru, także w miejscach, gdzie ręczną smarownicą się nie dojdzie.

Filtracja oleju w układzie hydraulicznym bez wymiany całego wsadu — tańsza droga niż spuszczanie i kupowanie nowego.

Wirówka bębnowa do regeneracji i filtracji cieczy chłodzących, mediów myjących oraz płynów lakierniczych. Wyciąga to, czego nie wyłapią filtry workowe.

Przelewanie olejów z przepływomierzem — wiadomo dokładnie, ile poszło, bez szacowania na oko.

Praca na mokro i sucho — wióry, szlam, woda po myciu. Bez nich stanowisko zostaje mokre i trzeba czekać, aż samo wyschnie.
To sprzęt, po który sięgamy najczęściej. Do tego dochodzi wiele innych narzędzi i osprzętu, których używamy zależnie od roboty — pompy, lance, węże, chemia dobrana do zadania.
Zadzwońcie i opiszcie problem. Jeśli to nie nasza działka, powiemy wprost.